Z adoracji Najświętszego Sakramentu Jan Paweł II czerpał moc do przezwyciężania trudności.
„Pięknie jest zatrzymać się z Nim[Chrystusem]i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J 13,25) , poczuć dotknięcie nieskończona miłością Jego Serca.(…)
Ileż to razy moi drodzy Bracia i Siostry , przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę , pociechę i wsparcie”( Ecclesia de Eucharystia,25).
Jest to wielka nauka dla nas.
Także i nam Bóg udzieli w niej siły , pociechy i wsparcia.
Zachęceni przykładem Ojca Świętego warto dłużej zatrzymać się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie.
Takiej decyzji prawdopodobnie staną na drodze różne pokusy.
Być może będzie to myśl , że nie mamy czasu na kontemplację , albo że to i tak do niczego nie doprowadzi.
Ileż to razy i ja doświadczałam siły i pociechy po takiej duchowej rozmowie.
Klękając przed Najświętszym Sakramentem jestem świadoma , że spotykam się z Bogiem.
Staram się krótko modlić , więcej rozmawiać i patrzeć , patrzeć , patrzeć na Jezusa ukrytego w Hostii.
To w kontemplacji otrzymujemy łaskę coraz głębszego poznania Pana Jezusa.
Wiele tutaj zależy od naszej wiary.
W adoracji poznajemy głębiej nie tylko Boga , ale też i samych siebie i swoje miejsce w Bożym planie zbawienia.
Myślę , że Pan Jezus chce abyśmy przychodzili do Niego z naszymi troskami. Chce nas pocieszyć , umocnić.
Po śmierci mojego tatusia , prosto ze szpitala szybko pobiegłam przed najświętszy Sakrament.
Tam ryczałam jak bóbr , nawet nie potrafiłam dobrze się pomodlić.
To ludzie , którzy również trwali na adoracji , modlili się za mnie , nie wiedząc nawet dlaczego tak się zachowuję (mówili mi potem).
I wyobraźcie sobie , że zostałam umocniona.
Wyciszyłam się i nie musiałam już zażywać tabletek uspokajających.
Bardzo często zaczynając adorować Pana Jezusa doświadczamy piękna tej modlitwy , otrzymujemy wiele łask.
Z czasem jednak nasz entuzjazm mija.
Dzieje się tak dlatego , że Bóg chce nas oczyścić , wzmocnić naszą wiarę, nadzieję i miłość.
Dokonuje tego m.in. przez odebranie nam uczucia zadowolenia z modlitwy.
Wtedy tak ważna jest wytrwałość na adoracji.
Jak dowiadujemy się od siostry Faustyny , taka wytrwałość ma wielkie znaczenie : „ Jezus dał mi poznać , jak dusza powinna być wierną modlitwie , pomimo udręczeń i oschłości , i pokus , bo od takiej przeważnie modlitwy zależy urzeczywistnienie nieraz wielkich zamiarów Bożych ; a jeżeli nie wytrwamy w takiej modlitwie , krzyżujemy to , co Bóg chciał przez nas dokonać albo w nas.
Niech słowa te wszelka dusza zapamięta:
„A będąc w ciężkości , dłużej się modli”(Dz.872).
Kiedy ogarnie nas zniechęcenie i zwątpienie , warto przypomnieć sobie o mądrości zawartej w słowach Jana Pawła II:„Czas ofiarowany Chrystusowi nigdy nie jest czasem straconym , ale raczej czasem , który zyskujemy , aby nadać głęboko ludzki charakter naszym relacjom z innymi i naszemu życiu”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz