czwartek, 22 lutego 2018

I co mi ksiądz proponuje?

Kończę studia i aż boję się pomyśleć , co się stanie z moją wiarą , gdy zacznę pracować. Moja wiara z roku na rok słabnie i to nie dlatego , że mam jakieś wątpliwości , ale po prostu życie staje się coraz trudniejsze i coraz bardziej wymagające.
W liceum chodziłem na oazę i był to chyba najlepszy okres  w moim życiu dla mojej wiary. Na studiach już mi ten zapał trochę wygasł , bo trzeba było biegać na zajęcia , robić dodatkowe kursy itd.
Kiedy widzę ,  ile  ludzie muszą pracować , to wcale się nie dziwię , że nie mają już potem siły i ochoty na modlitwę czy Mszę św.
Jak pogodzić tę walkę o byt z radykalnym praktykowaniem wiary? Co mi Ksiądz proponuje? 

                                 Michał

Jestem przekonany , że większość ludzi odchodzi dziś od Boga nie ze względów doktrynalnych i pewnie nie dlatego , że mają wątpliwości w wierze czy nie potrafią sobie poradzić z błędami ludzi Kościoła.
Sądzę , że najczęstszym powodem zerwania przyjaźni z Bogiem jest to , o czy piszesz: Ludzie przestali mieć czas dla Boga.
 Powtarza się trochę historia z czasów niewoli egipskiej , kiedy to faraon , żeby odciągnąć Izraelitów od myślenia o Bogu , po prostu zaczął podkręcać dzienną normę produkcji cegieł. 
Jak będą więcej pracować , to już nie będą mieć ani siły , ani ochoty na myślenie o innych sprawach.
Rozwiązaniem tego problemu , oczywiście , nie jest ignorancja pracy i obowiązków stanu czy też zaprzestanie podnoszenia kwalifikacji , czy polepszenia sobie warunków życia.
Ciągle chodzi o właściwą hierarchię wartości.
W swojej kapitalnej książce „Jezus z Nazaretu” Ojciec Święty Benedykt XVI w ciekawy sposób analizuje pierwsze kuszenie Chrystusa przez diabła. Chodzi o cud przemiany kamieni w chleb.
Jezus zdecydowanie odmawia. Może wydawać się to dziwne , bo za jakiś czas dokona jednak cudu rozmnożenia chleba , co pozwoli nakarmić cały tłum głodnych ludzi.
Dlaczego nie czyni tego w pierwszym przypadku?
 Przecież mógłby udowodnić szatanowi swoją moc i wielkość.
 Ojciec  Święty sugeruje , że chodzi tu o właściwą kolejność.
 Scena kuszenia rozgrywa się przed nauczaniem Jezusa i Jego spotkaniami z ludźmi , rozmnożenie chleba natomiast następuje zaraz po tym , gdy cały tłum szedł za Jezusem i słuchał Jego słów.
Chodzi więc o to , co jest pierwsze: chleb czy słowo Boże.
W praktyce naszego życia na pierwszym miejscu zazwyczaj stawiamy chleb.
Tłumaczymy się , że przecież trzeba pracować , trzeba się dorobić.
 Dla „chleba” potrafimy zostawić wiele rzeczy , pokonać mnóstwo przeszkód. Bóg najczęściej musi się podporządkować naszej trosce o byt. Jak starczy czasu , to się pomodlę , jak nie będę zmęczony , to pójdę do kościoła. Benedykt XVI zauważa , że taka kolejność , zawsze skazuje człowieka na odejście od Boga , bo zawsze będziemy mieli niedosyt chleba , a do tego chęć posiadania zrodzi w nas zazdrość ,ambicje , egoizm itd.
Inaczej jest gdy na pierwszy miejscu stawiamy Boga.
Wtedy nawet troska o chleb realizuje się w atmosferze miłości i świadomości 
tego , co tak naprawdę jest najważniejsze.
 Poza tym mamy obietnicę , że jeśli Boga stawiać będziemy na pierwszym miejscu , On zatroszczy się o to , co mamy jeść i co mamy pić.
Pewien profesor prawa , wykładając na uczelni i prowadzący dużą kancelarię prawniczą , opowiadał mi , że od dziesięciu lat chodzi codziennie na Eucharystie . Zajmuje mu to zazwyczaj około godziny .
 Przyznał się , że na początku bał się , że to bardzo skomplikuje jego misternie zaplanowany grafik zajęć.
 Dziś wyznaje z radością , że ta praktyka nie tylko nie zatrzymała jego naukowego i zawodowego rozwoju , ale czuje , że codzienna Komunia św. Daje mu tak dużo siły , że nie tylko starcza mu na wszystko czasu , ale udaje mu się pracować o wiele szybciej i efektywniej. Co więc ci proponuję?    Właściwą  kolejność w życiu. Postaw Boga na pierwszy miejscu , a zobaczysz , że wszystko inne będzie naprawdę na swoim miejscu.

                                                Ks. Andrzej Przybylski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz