środa, 24 stycznia 2018

Beatyfikacja ks. Jerzego Popieluszki

 
Czuję radość, Polska będzie mieć orędownika u Boga – mówi Marianna Popiełuszko.

W niedzielę 6 czerwca 2010 r. została przeprowadzona beatyfikacja kapłana – męczennika Kościoła katolickiego  księdza Jerzego Popiełuszki , bestialsko zamordowanego.

6.05 porwania księdza Popiełuszki dokonali trzej oficerowie  SB  z IV Departamentu MSW zwalczającego Kościół katolicki : 
Grzegorz Pietrowski , Leszek Pękalski i Waldemar Chmielewski.
19 X 1984 r. wyjechali do Bydgoszczy służbowym fiatem 125 p. Na trasie Toruń – Bydgoszcz zatrzymali samochód volkswagen-golf , którym jechali ks. Popiełuszko oraz jego kierowca Waldemar Chrostkowi.

Mama  ks. Jerzego  Marianna Popiełuszko 1 czerwca 2010 r. skończyła 100 lat i uczestniczyła  w tej uroczystości.

Przypomniała też wiersz, którego uczyła w młodości swoich dzieci:

 „Stał w szczerym polu”
   
Stał w szczerym polu Chrystus Pan,
 a przy nim orszak bosy.
 Dziateczki co na zżęty łan,
szły z miasta zbierać kłosy.
Cisną się usta do nóg mu,
drobniutkiej tej czeladzi
 A Chrystus spuścił jasną dłoń i główki dziatwy gładzi.
Rośnijcie rzecze ojcom swym i matkom na pociechę.
I jako słońca chaty swej, wyzłoćcie niską strzechę.
A co pogładzi jasny włos, to gwiazdy mu dookoła.
Sypią się na kształt złotych róż, na pochylone
Lecz pośród dzieci była tam, 
sierotka jedna mała, 
Słysząc to co Chrystus rzekł, 
w te słowa się ozwała:
A ja nie będę Panie róść, 
bo na co to i komu. 
Ojca i matki nie mam już, 
a także nie mam domu.
A Chrystus rzekł: Zaprawdę Wam
powiadam, moje dziatki
Nie jest sierotą żadne z was,
choć nie ma ojca, matki. 
Bo ojcem mu jest niebios Pan, a matka ziemia miła, 
Co go zbożami swoich pól, 
jak mlekiem wypełniła.
A domem mu jest cały świat, bez granic i bez końca.
Gdzie tylko sięgnie jego myśl, jak złote czoło słońca.” 

 (zaczerpnięte z internetu)

Pani Marianna  niechętnie mówi o męczeńskiej śmierci syna.
Powtarzała jedynie wielokrotnie wypowiedziane już zdanie skierowane do oprawców:
  Chcę żeby się nawrócili. 
  
(zaczerpnięte z internetu)

Porucznik magister Waldemar Chmielewski – jeden z porywaczy księdza Jerzego Popiełuszki – mieszka teraz pod zmienionym nazwiskiem w Warszawie. Prowadzi firmę handlującą sprzętem sportowym. 

Tytułu nie używa, choć 25 lat temu włożył wiele wysiłku, aby go zdobyć – pisał „Tygodnik Powszechny”.

Porucznik magister Waldemar Chmielewski – jeden z porywaczy księdza Jerzego Popiełuszki – mieszka teraz pod zmienionym nazwiskiem w Warszawie. Prowadzi firmę handlującą sprzętem sportowym. 
Tytułu nie używa, choć 25 lat temu włożył wiele wysiłku, aby go zdobyć – pisze „Tygodnik Powszechny”.
Podczas procesu w Toruniu Waldemar Chmielewski otrzymał wyrok 14 lat więzienia. 
Na mocy dwóch amnestii zmniejszono go do 4,5 roku. Wyszedł na wolność w kwietniu 1989 r. 
W 1993 powrócił za kraty, by odbyć dodatkowe sześć miesięcy kary. Dziś jest wolnym człowiekiem. 
Zmienił miejsce zamieszkania, wygląd i nazwisko – na brzmiące szlachecko, wręcz nobliwie. 
Dziennikarz „TP”, który chciał z nim przeprowadzić rozmowę usłyszał krótkie „nie” i trzask odkładanej słuchawki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 Wszystkie Księgi Liturgiczne mówią - Pana Jezusa rozdajemy tylko i wyłącznie na klęcząco . Błogosławieństwo - na klęcząco - ile więcej łask...