Czuję radość, Polska będzie mieć orędownika u Boga – mówi Marianna Popiełuszko.
W niedzielę 6 czerwca 2010 r. została przeprowadzona beatyfikacja kapłana – męczennika Kościoła katolickiego księdza Jerzego Popiełuszki , bestialsko zamordowanego.
6.05 porwania księdza Popiełuszki dokonali trzej oficerowie SB z IV Departamentu MSW zwalczającego Kościół katolicki :
Grzegorz Pietrowski , Leszek Pękalski i Waldemar Chmielewski.
19
X 1984 r. wyjechali do Bydgoszczy służbowym fiatem 125 p. Na trasie
Toruń – Bydgoszcz zatrzymali samochód volkswagen-golf , którym jechali
ks. Popiełuszko oraz jego kierowca Waldemar Chrostkowi.
Mama ks. Jerzego Marianna Popiełuszko 1 czerwca 2010 r. skończyła 100 lat i uczestniczyła w tej uroczystości.
Przypomniała też wiersz, którego uczyła w młodości swoich dzieci:
„Stał w szczerym polu”
„Stał w szczerym polu Chrystus Pan,
a przy nim orszak bosy.
Dziateczki co na zżęty łan,
szły z miasta zbierać kłosy.
Cisną się usta do nóg mu,
Cisną się usta do nóg mu,
drobniutkiej tej czeladzi
A Chrystus spuścił jasną dłoń i główki dziatwy gładzi.
Rośnijcie rzecze ojcom swym i matkom na pociechę.
Rośnijcie rzecze ojcom swym i matkom na pociechę.
I jako słońca chaty swej, wyzłoćcie niską strzechę.
A co pogładzi jasny włos, to gwiazdy mu dookoła.
A co pogładzi jasny włos, to gwiazdy mu dookoła.
Sypią się na kształt złotych róż, na pochylone
Lecz pośród dzieci była tam,
sierotka jedna mała,
Słysząc to co Chrystus rzekł,
w te słowa się ozwała:
A ja nie będę Panie róść,
bo na co to i komu.
Ojca i matki nie mam już,
a także nie mam domu.
A Chrystus rzekł: Zaprawdę Wam
powiadam, moje dziatki
Nie jest sierotą żadne z was,
choć nie ma ojca, matki.
Bo ojcem mu jest niebios Pan, a matka ziemia miła,
Co go zbożami swoich pól,
jak mlekiem wypełniła.
A domem mu jest cały świat, bez granic i bez końca.
Gdzie tylko sięgnie jego myśl, jak złote czoło słońca.”
(zaczerpnięte z internetu)
Pani Marianna niechętnie mówi o męczeńskiej śmierci syna.
Powtarzała jedynie wielokrotnie wypowiedziane już zdanie skierowane do oprawców:
Chcę żeby się nawrócili.
(zaczerpnięte z internetu)
Porucznik magister Waldemar Chmielewski – jeden z porywaczy księdza Jerzego Popiełuszki – mieszka teraz pod zmienionym nazwiskiem w Warszawie. Prowadzi firmę handlującą sprzętem sportowym.
Tytułu nie używa, choć 25 lat temu włożył wiele wysiłku, aby go zdobyć – pisał „Tygodnik Powszechny”.
Porucznik
magister Waldemar Chmielewski – jeden z porywaczy księdza Jerzego
Popiełuszki – mieszka teraz pod zmienionym nazwiskiem w Warszawie.
Prowadzi firmę handlującą sprzętem sportowym.
Tytułu nie używa, choć 25
lat temu włożył wiele wysiłku, aby go zdobyć – pisze „Tygodnik
Powszechny”.
Podczas
procesu w Toruniu Waldemar Chmielewski otrzymał wyrok 14 lat więzienia.
Na mocy dwóch amnestii zmniejszono go do 4,5 roku. Wyszedł na wolność
w kwietniu 1989 r.
W 1993 powrócił za kraty, by odbyć dodatkowe sześć
miesięcy kary. Dziś jest wolnym człowiekiem.
Zmienił miejsce
zamieszkania, wygląd i nazwisko – na brzmiące szlachecko, wręcz
nobliwie.
Dziennikarz „TP”, który chciał z nim przeprowadzić rozmowę
usłyszał krótkie „nie” i trzask odkładanej słuchawki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz