piątek, 2 lutego 2018

Cierpienie drugiej osoby

Jakie to Boże straszne: patrzeć na cierpienie bliskiej osoby i nic , ale to nic nie móc dla niej zrobić! 
Przychodzi bowiem moment , w którym człowiek zrobił już wszystko , co w jego mocy , żeby ta druga , ukochana  osoba wyzdrowiała. 
Kiedy wezwał już wszystkich najlepszych lekarzy w okolicy , wydał majątek na najnowocześniejsze lekarstwa , przejął wszystkie jej obowiązki , nie zaniedbując przy tym swoich – przychodzi moment , w którym dalej nie może zrobić już nić. NIC. 
Można tylko wziąć za rękę , usiąść u wezgłowia i po prostu przy niej być. Choćby się nie wiem jak bardzo  kochało – nie można uczynić nic więcej.
Święty Paweł napisał do Galatów : Jedni drugich brzemiona noście (Ga 6,2).  
A tu się zwyczajnie nie da! 
Nie mogę przecież się stać nią : mimo że tak bardzo ją kocham ,mimo że – jak to pięknie stoi w Piśmie : dwoje jednym ciałem jesteśmy , to przecież nie do końca. 
Nie fizycznie , niestety! 
Wiele razy było to widać , gdy nie rozumieliśmy się , kłóciliśmy , gdy jedno czuło ból serca , smutek , a drugie w tym samym czasie nie potrafiło mu współczuć do końca. 
Bo akurat w pracy był dobry dzień , bo humor dopisywał…. No i teraz widać to tak boleśnie – choć bólu duszy nie da się porównać do realnego , fizycznego bólu ukochanego człowieka.
Ale –  wiesz co Boże? 
Ona widzi mól ból. Ona – cierpiąc myśli o mnie. Przebacz  , Panie , jeśli zrobię nazbyt zuchwałe porównanie :  ona , jak Twój Syn , gdy  wisiał  na krzyżu i myślał o ludziach , przebaczył prześladowcom , dał Janowi Maryję za Matkę , ona martwi i przejmuje się mną.
Czyż , nie jest tak , Boże mój , że nasza miłość rośnie w te dni?
Tylko proszę : i mnie i jej , daj dużo siły.
To  już trwa tak długo , mój Ojcze. To cierpienie otulone bielą kołdry , poduszki i prześcieradła. I ta niemożność poruszenia się , wstania…. Mój , Panie , jakie to okrutne! Nie , nie buntuję się przeciw cierpieniu – w końcu to nie ja zostałam nim dotknięta.  Nie mam prawa w imieniu wszystkich cierpiących rzucać oskarżeń i butnych pytań w Twoją stronę. 
Może jest tak , że większość z nich – tych którzy cierpią – odnalazła już sens w swej chorobie , niepełnosprawności , zależności od innych….
 Daj mi siły , Panie bym nigdy nie dała po sobie poznać , jak mi z tym ciężko. 
Naprawdę kocham mamę bardzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz